sobota, 24 listopada 2012

Uff, ten tydzień za mną. A na prawdę to była poważna masakra. Wtorek-piątek: matury próbne. Zdecydowanie majca rozszerzona nie poszła - na 99,9% będzie 0% - nie pytajcie, czemu. Jak po prostu nie robię tyle ile powinnam, i to jest mój największy problem. Niby wszyscy mówią, że jeszcze tyle czasu, ale to mnie jakoś specjalnie nie pociesza... Angielski rozszerzony moją nadzieją, cohciaż i tak obetną mi punkty za formę - 294 słowa i ni ma jak skrócić --,--
Dobra, bo tu się użalam nad sobą, jeszcze w jakąś deprechę wpadnę i co wtedy....
Zapisałam się wstępnie na masaże, zobaczymy, czy mi to coś zamiast korekcyjnych,
na które byłam skierowywana z 2 razy pomoże.
Wracam sobie do starych kawałków odkrywając je na nowo np. dzięki Sinatrze czy Seal'owi - polecam poszperać po YT ;]
A fotograficznie w formie relaksu postanowiłam się pobawić z czasem i ruchem, efekty poniżej ;)

 
 
 

Udanego weekendu i w ogóle ;]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz